W dniach od 22 do 23 października 2011 roku w domu rekolekcyjnym na Golęcinie, odbyły się warsztaty muzyczno-liturgiczne. Tematem tego spotkania stały się słowa bł. Jana Pawła II: "Totus Tuus". Dlatego też zatrzymaliśmy się nad pieśniami o Maryi. Prowadzącą i koordynującą warsztaty była oczywiście s. Beata wraz z Centrum Formacji Świeckich. Wśród uczestników przeważali studenci i młodzież, którzy przyjechali ze Stargardu Szczecińskiego, Chojny, Szczecina, a nawet Gniezna.
Wszystko zaczęło się w sobotę, bardzo szybko, bo już od razu po zapisach i wspólnej modlitwie poszliśmy na rozśpiewanie. Następnie ćwiczyliśmy pieśni, każdy w swoim głosie. A trzeba zaznaczyć, że tym razem były wszystkie głosy: sopran, alt, tenor - aż 7 tenorów ! i bas – każdy przynajmniej w kilkuosobowym składzie! Po obiedzie śpiewaliśmy już wszyscy, w harmonii - tzw. tutti. To było coś niesamowitego! Kiedy w 4-głosie zaśpiewaliśmy to, czego się nauczyliśmy, powstała piękna, wielogłosowa pieśń. Wieczorem każdy, kto czuł chęć, mówił świadectwo o obecności Maryi w jego życiu. Potem uczestniczyliśmy we Mszy świętej, w której oczywiście razem byliśmy odpowiedzialni za śpiew liturgiczny. Homilię wygłosił dla nas ks. Waldemar Piątek. Po Eucharystii w kolejnej części wieczoru z Maryją, wysłuchaliśmy wprowadzenia i modliliśmy się, śpiewając Akatyst ku czci Bogurodzicy. W niedzielę ponownie ćwiczyliśmy w głosach i usłyszeliśmy ciekawą konferencję s. Beaty, o tym, jak kształtowała się modlitwa do Maryi na przestrzeni wieków. Warsztaty zakończyliśmy wspólną Mszą świętą niedzielną, której przewodniczył i wygłosił słowo ks. Sławomir Zyga. Po pożegnalnym obiedzie rozstaliśmy się w bardzo ciepłej atmosferze, która towarzyszyła nam przez cały czas trwania warsztatów, głównie dzięki nieocenionym prowadzącym!
Lidia Szadkowska
ŚWIADECTWA:
W kilku słowach chciałabym podzielić się swoimi przeżyciami:
Według mnie, to naprawdę niezwykłe, że praca każdego śpiewającego uczestnika była taka potrzebna, wręcz niezbędna! Dopiero, kiedy wszyscy śpiewali, cała melodia nabywała nowego brzmienia i sensu. Poza tym, to była przecież modlitwa, dlatego też można było znowu odkryć jej głębię i piękno. Również przekonać się, że śpiewy w kościele, nie muszą być zarezerwowane tylko dla nielicznych i że każdy umie śpiewać we wspólnocie jaką tworzy chór.
Lidia
Śpiew w 4 głosie to rozkosz dla ucha, śpiewanie w altach (i trzymanie głosu:D), gdy śpiewają u Twego boku soprany to już prawdziwe CUDO, gdy dołączają tenory z basami to już niewymowne PIĘKNO najwyższej rangi! Połączyć teraz kwestie śpiewu z tym, że wszystko odbywa się jako swoiste REKOLEKCJE przepełnione DOTYKIEM BOGA to ...coś....niesamowicie rewelacyjnie niewypowiedzianie GENIALNEGO! :) To trzeba przeżyć, by doświadczyć i zrozumieć o czym piszę;)
Beata |