Rekolekcje dla młodzieży w Trzęsaczu
trzesaczmlod70Rekolekcje to fenomenalna sprawa!
Przyjechałam tu z ogromnym bólem w sercu, wszystkie plany, które sobie ułożyłam, w co wierzyłam, o czym marzyłam legły w gruzach. Nie potrafiłam się nawet uśmiechać ani rozmawiać z innymi uczestnikami. Modliłam się o dar poznania, czy decyzja, które podjęłam jest właściwa. Na początku rekolekcji pomału docierały do mnie wyrwane z konferencji słowa, zdania, które idealnie pasowały do mojej sytuacji i utwierdzały,że jednak postąpiłam dobrze. Potem ten film, który złamał mnie na tyle, abym porozmawiała z Siostrą. Ta rozmowa wiele mi dała, nie tylko zrozumienia mojej decyzji, ale także dała mi wiele wskazówek na moją przyszłość. Następnie adoracja, przy której poczułam bliską obecność Boga, która przygotowała mnie do szczerej spowiedzi. Tańce ostatniego wieczoru dały mi wiele radości, luzu i otworzyły na innych uczestników. Zrozumiałam, że to co sami sobie zaplanujemy w izolacji od Boga, nie zawsze jest dla nas dobre i może wręcz przynieść wiele przykrych konsekwencji w przyszłości, nieraz bez odwrotu. Bóg ma dla nas specjalnie przes Siebie przygotowany plan. On wie, ile zdołamy przetrwać, czego potrzebujemy, ponieważ to On zna nas najlepiej, zdecydowanie lepiej niż my znamy samych siebie. Warto na Nim polegać. Czas rekolekcji to czas wspaniały, przygotowany dla wyciszenia wewnętrznego i wysłuchania co Bóg ma dla nas do powiedzenia. Dzięki nim już wiele razy w życiu wyszłam z największego "dołka", aby wrócić na Bożą ścieżkę. Dziękuję za to Bogu i ludziom, którzy poświęcają swój czas, energię i samych siebie dla organizowania tego typu działań. Teraz widzę nową, lepszą perspektywę na swoje życie. Ułożyłam nową hierarchię wartości, której postanowiłam się trzymać.
Serdeczne Bóg zapłać.
Uczestniczka
***
Moim zdaniem ten czas był najlepszym, by go wykorzystać na osobiste refleksje. Szukałem Boga, potrzebowałem Go z całego serca. Jestem uradowany, że mogłem wyspowiadać się ze swoich najcięższych grzechów, Pan Jezus dał mi na to odwagę i mogłem przyjąć Go w Komunii św. Potrzebowałem wyciszyć się w czasie adoracji, wsłuchać w głos Pana Boga. Chciałbym przyjechać tu za rok!
Uczestnik

***
Rekolekcje były bardzo owocne i pouczające. Nauczyły mnie nie bać się wyrażać swoich uczuć względem Jezusa. Miałem okazję zastanowić się nad swoim życiem, co uczynić by spełniać wolę Bożą. Poznałem również nowych znajomych, którzy  wnieśli coś nowego w moim życiu. Bardzo dobrze zorganizowane rekolekcje, miła obsługa i organizatorzy.
Uczestnik
***
Na tych rekolekcjach nawróciłam się na nowo i zakochałam w Jezusie. Dużo się tutaj nauczyłam i poznałam nowe osoby. Warunki były bardzo dobre, było pyszne jedzenie. Wszystko było zorganizowane. Chciałabym tu przyjechać za rok. Był to dla mnie błogosławiony czas, żałuję, że już się kończy. Cieszę się, że jest to darmowe i każdy bez względu na warunki finansowe może tu przyjechać.
Uczestniczka
***
Rekolekcje zostały zorganizowane wspaniale, wszystko było dograne na ostatni guzik. Jedzenie było wyśmienite. Nauki głoszone przez księdza byly zrozumiałe. Siostry pięknie prowadziły śpiew i nauczyły nas różnych piosenek, pieśni, które są przepiękne. Warto tutaj wrócić, gdyż piękna jest atmosfera całych tych rekolekcji. Można otworzyć się bardziej na Boga a także poznać nowych ludzi. Dzięki takim rekolekcjom można zmienić swoje życie, tylko trzeba po prostu chcieć to zrobić. Dzięki modlitwie i naukom można zobaczyć inaczej rzeczywistość, spojrzeć na nią od strony Boga. Razem z Nim zobaczyć lepszy świat. Postaram się wrócić tu za rok.
Uczestniczka
***
Podczas tych rekolekcji w Trzęsaczu, poznałem nowych przyjaciół, a przede wszystkim odkryłem coś nadzwyczajnego, Bóg kocha mnie takiego jakim jestem, z moimi ułomnościami. W czasie tych rekolekcji pogłębiłem też swoją wiarę. Dla mnie te rekolekcje były bardzo ważnym czasem, w którym zatrzymałem się i odkryłem Boga na nowo.
Uczestnik

***
Gdyby jeszcze dwa lata temu ktoś powiedział mi, że będę uczestniczyła w chrześcijańskim przedsięwzięciu – prawdopodobnie wyśmiałabym go. Los, a raczej Bóg, chciał jednak tę rzecz urzeczywistnić – co spowodowało, że pojawiłam się także i tu – na rekolekcjach w Trzęsaczu.
Każdy z nas przyjechał, niosąc ze sobą jakieś wyobrażenia. Jedni poukładali sobie w głowie różnorodne intencje, drudzy działali spontanicznie – wszyscy jednak wiedzieli, o co mniej więcej chodzi. Po krótkim zastanowieniu można by wysnuć wniosek, że właściwie nie ma nad czym rozprawiać. Rekolekcje, jak każdy inny wyjazd – zaczynają się, trwają, kończą. I właśnie w takiej ramie zamknięty był światopogląd, przynajmniej mój.

Nie spodziewałam się, że w ciągu tych czterech dni nastąpi lekki przełom w moim życiu. Jakkolwiek to zabrzmi – doświadczyłam mitycznego katharsis. Poprzez przebywanie w tak oczyszczonym środowisku, oczyściły się także moje myśli, działania, chęci. Brzmi dziwnie? Zapewne przekolorowanie. Można jednak uwierzyć na słowo, że człowiek w swoim życiu dostaje różnorakie szanse na przyjęcie dobra – i z tej szansy dane było skorzystać właśnie nam, uczestnikom rekolekcji.

Ogromnym plusem wyjazdu była tak banalna rzecz, jak termin, czyli okres ferii. Naprawdę nieliczni mają okazję wytknięcia nosa poza granicę swojego miasta, ponieważ wiąże się z tym chociażby sprawa pieniędzy. W góry – za drogo, gdzie indziej – nie ma jak, nie ma z kim… Nadmiar wolnego czasu sprawia, że człowiek staje się leniwy. A od lenistwa bardzo łatwo do zastępczych środków rozrywki, tak banalnych jak internet. Ten czasochłonny, mózgochłonny i życiochłonny wynalazek sprawia, że stajemy się obiektem manipulacji. I tak właśnie wyglądałyby ferie – którym, zamiast zimowych, można by nadać miano także i zmarnowanych.
Te cztery dni, które były wolnymi od opisywanego wyżej manipulatora, ale także wszystkich rzeczy pobocznych – dały mi niezwyłe wytchnienie, szansę na chwilowe zatrzymanie się, urwanie od życia. Nazwałam to ucieczką od świata, ponieważ tak właśnie się czułam – wolna od wszystkiego, co złe, co spędza sen z powiek i sprawia, że czuję się gorzej niż lepiej. Człowiek, odcinając się od takich właśnie rzeczy, zdaje sobie sprawę, jak inny wymiar może mieć jego życie. Najważniejsza jest jednak kwestia tak naprawdę wyjściowa – kontakt z Bogiem. Ciągle gdzieś pędzimy, wiecznie się spieszymy, nie mamy na nic czasu… Wygasa wiara, wygasa nadzieja, wygasa także wszystko to, co dotyczy naszej osoby. W codziennym dniu zaczyna brakować czasu na podstawowe fukcje życiowe, a co za tym idzie – także i modlitwę. Zatracamy się sami w sobie, nie odnajdujemy sensu, tracimy go. Brakuje nam sytuacji, kiedy można wziąć się w garść i pozbierać to, co zostało rozsypane. A dzięki rekolekcjom dostajemy taką szansę.

Chrześcijanie, wbrew pozorom, nie mają łatwego życia. W czasach, kiedy panuje moda na ateizm, bardzo często można usłyszeć, że jesteśmy naiwni, nie znamy świata, nie potrafimy racjonalnie myśleć. Miejsca, w których bywamy, uczymy się czy najzwyczajniej odpoczywamy, przepełnione są widoczną dezaprobatą. To, co dla nas ma wymiar świętości – dla innych stanowi doskonałe podłoże żartów, kpin i obrazy, z którymi zapewne spotkamy się jeszcze niejednokrotnie. Współczesny świat przypomina wybuchową mieszankę sacrum z profanum, gdzie drugie z nich często bierze górę. Ludzie lubią profanację. Lubią wyśmiewać idee, lubią ranić, lubią się śmiać – co dla wielu z nas może być ciosem w serce, często zgubnym. Spotkania, takie jak rekolekcje, pozwalają na niezwykłe połączenie ludzi o jednym toku myślenia, jednej wierze i jednym sercu, co niesie za sobą niezwykłą satysfakcję i radość, w jej naprostszej postaci. Dopiero po powrocie zrozumiałam, dlaczego ksiądz Bartek zwracał się do nas per kwiecie polskiej młodzieży – i chyba nawet dostrzegam tam iskierkę prawdy.

Nigdy nie pomyślałabym, że ludzie, których poznam, wniosą cokolwiek w moje życie. Nie wierzyłam w czystość działania, dlatego tak dziwnym było dla mnie wszechobecne dobro. Rzecz, która niezwykle uderzyła mi do głowy, to bezinteresowość – objawiająca się w każdym geście i czynie. Człowiek uczy się poprzez obserwację – ja osobiście przyswoiłam właśnie to. Zrozumiałam, iż mimo upadającej postaci tego świata, można stworzyć barierę – barierę dobrych uczynków, serdecznych relacji i niezburzonej siły mentalności. Rekolekcje otworzyły mi oczy na to, że dobroczyńcy nie wyginęli, a są wśród nas i kroczą z uśmiechem na twarzy.

Całość podsumować można bardzo łatwo – rekolekcje to nic innego, jak możliwość poznania nowych ludzi, ucieczka ze świata profanacji, wypełnienie czasu, zaciśnięcie więzi z Bogiem, otwarcie na innych, zatrzymanie w czasie, zjednoczenie ludzi podobnych do siebie i, przede wszystkim, spotkanie Chrystusa. Dla mnie był to niezwykły czas, który przeżyłam z cudownymi ludźmi w niezapomnianej atmosferze. Wadą była jedynie mała integracja, której najwięszy rozwój miał miejsce dopiero ostatniego dnia – nic jednak nie jest idealne. Jestem bardzo zadowolona, że podjęłam decyzję wyjazdu, co bez najmniejszego zawahania zamierzam uczynić także za rok. I tym oto sposobem dodaję kolejny rozdział do księgi własnego życia, której tytuł brzmi Cudowne wspomnienia. Na koniec przytoczę myśl, która naszła mnie tuż po powrocie – mnie się nawet przestało chcieć grzeszyć!

Aleksandra Onichimowska, Szczecin