| Noc czuwania w listopadzie |
|
Jak to zrobić? Odkrywając prawdziwy Obraz Boga Ojca!!! Taką wspólną wędrówkę w odkrywaniu Ojcostwa Bożego, podjełyśmy razem z młodzieżą na kolejnym czuwaniu nocnym, które odbyło się 7 listpoada br. na Stołczynie. Była to niezwykła noc. W naszej kaplicy zgromadziło się ok. 80 osób, w tym 4 księży, którzy przybyli ze swoją młodzieżą i kilka sióstr. Co takiego muszę obronić w swoim życiu? Odpowiedzi może być wiele, ale na pewno musimy obronić, w sobie i w innych, ukrytą godność Dziecka Bożego!!! Jak to zrobić? Odkrywając prawdziwy Obraz Boga Ojca!!! Ojciec Święty Jan Paweł II w homilii wygłoszonej 12.06.1987r. w Gdańsku, tak wołał do zgromadzonej młodzieży: „każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje <Westerplatte>. Jakiś wymiar zadań, które musi podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można <zdezerterować>”. Ks. Krzysztof Pokorski z głęboką wiarą i przekonaniem przedstawił nam Obraz Boga Ojca na podstawie przypowieści „o synu marnotrawnym” (Łk 15,11-32). W tej przypowieści odkrywaliśmy również prawdę o nas samych i na pewno każdy znas postawił sobie, to pytanie: kim jestem?, jakie jest moje wyobrażenie Boga?, czy jest On dla mnie Ojcem?, czy potrafię z pokorą przyznać się do swoich błędów i grzechów i z ufnością zawierzyć Mu swoje życie?, czy chcę obronić w sobie ojcowską miłość Boga? , itp. Na te wszystkie rodzące się pytania i wątpliwości mogliśmy odpowiedzieć trwając wspólnie na Adoracji Najświętszego Sakramentu. Żywy Bóg był pośród nas. I czy może być coś piękniejszego? Korzystając z okazji, dziękuję wszystkim uczestnikom za podjęty trud tej nocy, za wspólną radość bycia ze sobą i odwagę szukania Boga…i zapraszam na kolejną nocną przygodę 06.02.09r. Wspierajmy siebie dzieląc się wiarą, obdarowując wzajemną modlitwą byśmy obronili nasze „Westerplatte” i nie zdezerterowali. s.Marta Zapraszamy do obejrzenia kilku zdjęć w galerii. {mosimage} PANIE RATUJ BRACI! Prawdziwy OBRAZ BOGA to kolejny temat czuwania młodziezowego, które miało miejsce na początku listopada. Pragnę w tym miejscu podziękować wszystkim młodzym ludziom, którzy zechcieli odpowiedzieć na nasze zaproszenie, śmialiśmy się, że trzeba wyburzyć ścianę w kaplicy, aby pomieścić 80 osób. Dziękuję kapłanom, kórzy przyjechali wraz z młodzieżą z Choszczna, Szczecina, Łobza, czy Dębna. Młodzi Przyjaciele czekamy na was już niedługo Następnego dnia miało miejsce supienie młodziezowe w Trzebiatowie. Temat skupienia bardzo aktualny: Przyjąć NOWE ŻYCIE. Młodzi dotarli ze Szczecina, Kamienia Pomorskiego a pięknie podjęła nas młodzież trzebiatowska, za co gospodarzom dziękujemy i zapraszamy na kolejne skupienie 07.02.09r. Polecam kilka świadectw z czuwania i skupienia s. Wiktoria od Jezusa Dawcy Radości
Na początku listopada brałem udział w czuwaniu u Sióstr Uczennic Krzyża na Stołczynie. Byłem już drugi raz na takim spotkaniu, jednak tym razem przejmowałem się trochę bardziej, gdyż byłem jednym ze starszych uczestników. Dla mnie czuwanie u sióstr jest przede wszystkim dobrą okazją do modlitwy. Z takim więc oczekiwaniem wybrałem się na Stołczyn. Już na początku siostry przypomniały, że ten czas to przede wszystkim spotkanie z Bogiem. Bardzo dobrze zgrało się to z moim nastawieniem i dalszą część spotkania mogłem przeżyć w spokoju i skupieniu. Nie zawsze chętnie podchodzę do modlitwy porannej czy wieczornej. Taki czas czuwania, wygospodarowany dodatkowo, jest w związku z tym dla mnie bardzo ważny, aby uzupełnić swoją potrzebę oddawania Bogu tego co Boskie.Tematem tego czuwania był "Ojciec miłosierny". Rozważaliśmy postawę ojca z przypowieści o synu marnotrawnym. Temat był jakby specjalnie przygotowany dla mnie. Ostatnimi czasy często miałem okazję bywać na różnego rodzaju rekolekcjach lub spotkaniach, na których uczestnicy mówili swoje świadectwa. Wszystkie te świadectwa traktowały o wielkich problemach jakie Bóg pokonał w ich życiu. Były to na prawdę wielkie rzeczy: spore problemy w rodzinie lub mocne oddanie się różnym ciężkim grzechom. Również we wszystkich świadectwach można było usłyszeć jak wielka łaska Boża została dana tym osobom. Doświadczyli wielkiej miłości Bożej i sami dostali, w związku z tym, duże chęci do dawania miłości, do głoszenia Boga na różne sposoby. To mocno skojarzyło mi się z postacią syna marnotrawnego z rozważanego słowa. Muszę się przyznać, że zazdrościłem tym osobom. Ja od dawna staram się być przy Bogu. Zawsze pragnąłem być blisko Niego. Nie miałem nigdy tak wielkich problemów jak opisywane osoby. Zapragnąłem również takiego wielkiego działania Bożej łaski, której one dostąpiły. Wiedziałem wprawdzie, że oddanie się grzechowi aby bardziej rozlała się łaska jest najgłupszą rzeczą jaką mogę zrobić, więc po prostu czekałem i smuciłem się.Na szczęście nie trwało to długo. Na czuwaniu ksiądz mówiący katechezę postanowił podać inną nazwę rozważanej przypowieści. Zamiast "Syn marnotrawny" nazwał ją "Ojciec miłosierny". Pokazuje to, iż nie jeden, czy drugi syn, a ojciec jest w tej przypowieści najważniejszy. Ojciec, który ma być obrazem Boga. Przy takim podejściu drugi syn, z którym się identyfikuję, nie jest już tym drugim pomijanym. Cała ta sytuacja przypomniała mi o wielkiej miłości Boga do mnie. Przypomniała mi również o tym, że jestem synem Bożym i "wszystko co Jego do mnie należy". Pewien spory kawał mojej goryczy gdzieś uleciał. Bardzo chętnie cieszę się teraz razem z Bogiem z każdego nawróconego, szczególnie z tych, których świadectwa miałem okazję usłyszeć. Mam nadzieję, że będę mógł być takim ramieniem Ojca, które obejmuje tych "synów marnotrawnych", którzy powracają. Niech będzie Chwała Panu!
Adam, lat 28 *** Po raz kolejny spotkaliśmy się w Trzebiatowie pochylając się jeszcze głębiej nad tajemnicą życia. We współczesnej rzeczywistości, kiedy tyle mówi się o aborcji i uprzedmiotawia się człowieka spotkaliśmy się, aby jeszcze raz podkreślić wartość życia ludzkiego i jego nietykalność od chwili poczęcia. Prowadzone rozmowy na temat naturalnych metod planowania rodziny (tu obalenie też stereotypowego myślenia o kalendarzyku), oraz na temat ciąży i przebiegu rozwoju dziecka uświadomiły mi jak pięknym darem jest nasza ludzka natura i cielesność. Nie należy jej rozumieć tylko i wyłącznie w jednym aspekcie a znacznie szerzej dotykając tak głębokiej tajemnicy, jak pięknie nas Pan stworzył dając nam możliwość bycia rodzicami nowego życia, które zawsze powinno być poczęte wyniku miłości mężczyzny i kobiety – w duchu jedności małżeńskiej a nie za przyczyną wykorzystania kierowanego popędami. Życie to prawdziwy dar i cud, za który powinniśmy Bogu dziękować występując jednocześnie w obronie życia ludzkiego i jego godności. Agnieszka
|















Co takiego muszę obronić w swoim życiu? Odpowiedzi może być wiele, ale na pewno musimy obronić, w sobie i w innych, ukrytą godność Dziecka Bożego!!!
06.02.09r.


