| ŚWIADECTWA Z REKOLEKCJI LETNICH |
Na początku siostra Wiktoria mówiła: „Mam nadzieję, że wszystkim będzie się podobało na tych rekolekcjach tak bardzo, że będziemy płakać za tydzień rozjeżdżając się do domów”. Te słowa zapadły mi szczególnie w pamięć bo pamiętam jak sobie pomyślałam: „W ciągu jednego tygodnia nie jest w stanie wydarzyć się nic co skłoniłoby mnie do płaczu”. Jednak to właśnie ja płakałam żegnając się ze wszystkimi i nie były to łzy strachu, ale szczęścia, bo miałam okazję doświadczyć wiele radości i ciepła od osób otaczających mnie tam.
O rekolekcjach dowiedziałam się od przyjaciółki, która spytała się mnie czy miałabym ochotę na nie pojechać. Powiedziałam, że się zastanowię. Kilka dni później kiedy przemyślałam parę spraw stwierdziłam, że mogłabym na nie pojechać i zobaczyć jaki takie coś wygląda. Rodzice bez żadnych problemów wyrazili zgodę i tak się znalazłam w Diecezjalnym Domu Rekolekcyjnym w Świnoujściu. Jadąc pociągiem miałam mieszane uczucia. Zastanawiałam się czy dobrze robię przyjeżdżając tutaj. Będąc jeszcze w domu rozmawiała ze starszymi koleżankami, które nieraz brały udział w rekolekcjach i mówiły, że jest to czas o którym nigdy nie zapomną. Strasznie namawiały mnie żeby pojechała ale ja dalej się bałam. Jednak coś mnie tam ciągnęło, jakaś niewidzialna siła. Może to Bóg chciał żebym jeszcze bardziej się do Niego zbliżyła? I tak też się stało. Te dni, które spędziłam w tak wspaniałym towarzystwie były jednymi z najwspanialszych dni w moim życiu. Siostry były dla wszystkich takie miłe i kochane. Na pewno nikt nie czuł się samotny. Panowała tam atmosfera rodzinna, jeśli mogę tak to ująć. Dzięki tym rekolekcjom zrozumiałam wiele rzeczy i jeszcze bardziej zbliżyłam się do Boga. Chciałabym bardzo podziękować o. Jakubowi, którego słowa dawały mi bardzo dużo do myślenia. Każde zdanie przez Niego wypowiedziane utkwiło mi głęboko w sercu. Kiedy odpowiadam sobie na pytania, które Nam zadawał po każdej konferencji czuję, że moje życie jest łatwiejsze, a serce coraz bardziej jest wypełnione miłością do Boga i bliźnich. Strasznie podobało mi się z jakim spokojem o. Jakub mówił o śmierci. To Jego słowa uświadomiły mi, że nie ma się czego bać. Po przyjeździe do domu wywołałam wiele zdjęć z rekolekcji i wsadziłam je do albumu w którym każde zdjęcie jest podpisane. Bardzo lubię go oglądać. Od razu przypomina mi się ten czas o którym nigdy nie zapomnę. Czas, który coś we mnie zmienił. Pozwolił mi na wewnętrzne wyciszenie i rozmyślanie nad ważnymi sprawami w życiu każdego człowieka. Bardzo podobało mi się to, że dużo śpiewaliśmy. Nie chodzi mi o sam śpiew, bo raczej jestem antytalencie muzyczne, ale o pieśni, które wykonywaliśmy. Są one piękne. Dzięki rekolekcjom nauczyłam się jeszcze mocniej modlić. Każde słowo, które zanoszę do Pana Boga jest szczere- płynie prosto z mojego serca. Chciałam jeszcze raz podziękować wszystkim uczestnikom rekolekcji za tak mile spędzony czas. Tęsknie za wspólnymi posiłkami, wypadami nad morze i za wspaniałymi lekcjami tańca, które prowadził dla Nasz brat Bartosz. Nie mogę zapomnieć także o podziękowaniach dla moich rodziców którzy bez żadnych przeszkód puścili mnie na rekolekcje. Dziękuję za Wasz uśmiech, miłość i za to, że bez względu na wszystko zawsze przy mnie jesteścieJ.
P.S. Ogromne buziaki dla sióstr :* Do zobaczenia!!!
Nie przyjechałabym na rekolekcje z Uczennicami Krzyża gdyby nie wcześniejszy mój dosyć przypadkowy udział w podobnym spotkaniu w lutym. Zawsze wspominając tamten zimowy wyjazd mówię, że była to pewnego rodzaju wyciągnięta w moją stronę ręka Pana Boga. Po tamtym wyjeździe wiele zmieniło się w moim życiu duchowym. Jednak wiem jak ważne jest umacnianie swojej wiary i właśnie dlatego zdecydowałam się na udział w rekolekcjach po raz kolejny. Na początku siostra Wiktoria mówiła: „Mam nadzieję, że wszystkim będzie się podobało na tych rekolekcjach tak bardzo, że będziemy płakać za tydzień rozjeżdżając się do domów”. Te słowa zapadły mi szczególnie w pamięć bo pamiętam jak sobie pomyślałam: „W ciągu jednego tygodnia nie jest w stanie wydarzyć się nic co skłoniłoby mnie do płaczu”. Jednak to właśnie ja płakałam żegnając się ze wszystkimi i nie były to łzy strachu, ale szczęścia, bo miałam okazję doświadczyć wiele radości i ciepła od osób otaczających mnie tam. Można wyliczać bez końca jak wiele było fantastycznych momentów w ciągu rekolekcji: - codzienna modlitwa - jedzenie - gra w siatkówkę z Siostrami i Bratem Bartoszem - tańce żydowskie - pieczenie kiełbasek w deszczu - żarty w trakcie posiłków i długie rozmowy w kuchni - nauki Ojca Jakuba - śpiewy, spacery itd. Ja jednak najbardziej zadowolona jestem z czasu jaki poświęcaliśmy sobie nawzajem - tych chwil spędzonych na rozmowach o wszystkim. To właśnie dzięki rozmowie zobaczyłam jak bardzo różnimy się w swym myśleniu i w jak różny sposób postrzegamy pana Boga. Konferencje, które wygłaszał Ojciec Jakub były świetnym bodźcem do rozważań na tematy, o których na co dzień nie rozmawiamy z innymi. W trakcie rekolekcji doświadczyłam także obecności samego Boga w rozmowie z drugim człowiekiem. Gdy miałam okropne myśli, czułam strach i okropny lęk po oddaniu się w opiekę Matce Bożej, 20 minutowa rozmowa wystarczyła by to wszystko minęło, żeby w moim sercu na nowo zagościł spokój – to było coś wspaniałego. W pamięci pewnie już na zawsze pozostanie mi również moment adoracji krzyża. To było dla mnie najcudowniejsze 30 sekund, może minuta całych rekolekcji i właśnie za nią dziękuję!
Wiola ze Szczecina
Tydzień spędzony na rekolekcjach w Świnoujściu, był dla mnie ogromnym darem od Pana Boga. Bardzo potrzebowałam takiego czasu, w którym mogłabym się wyciszyć i spojrzeć w głąb mojego serca. Odszukać i odkryć na nowo Jezusa w moim życiu, który przecież zawsze jest ze mną, a jednak, jakże często zdarza mi się o tym zapomnieć. Tematem była Tożsamość Dziecka Bożego. Ojciec Jakub stawiał wiele poruszających pytań w swoich konferencjach, które pozwoliły mi ponownie zastanowić się, kim jestem ja, oraz kim jest dla mnie Jezus. Niejednokrotnie odpowiedź nie była łatwa i przychodziła z trudem. Myślę, że warto także wspomnieć, że bardzo ważna była dla mnie obecność „naszej rodzinki”(małżeństwo z Krakowa, które było z nami na rekolekcjach). Pokazali mi, że można zbudować bardzo głębokie relacje w rodzinie. Stali się dla mnie wzorem powołania małżeńskiego. Droga rodzinko: Pani Aniu, Panie Jacku, Kubusiu dziękuję wam za waszą miłość i piękne życie oraz za to, że byliście z nami. Dziękuję także Siostrom, Ojcu i Bratu za obecność i umożliwienie nam spędzenia tych kilku dni w tak cudownej atmosferze.
Z Pozdrowieniami: Monika z Poznania
Pan Bóg podarował mi te rekolekcje zaraz po dość wyczerpującym czasie....Jechałam na nie zaraz po ostatnim egzaminie....Dzięki modlitwom sióstr i innych uczestniczek, ich ciepłemu przyjęciu i gratulacjom, że zdałam doświadczyłam radości bycia we wspólnocie i tego jak ważne jest wzajemne wsparcie i okazywanie sobie życzliwości. Głęboko w sercu noszę przekonanie, że w czasie tych kilku dni obecny pośród nas Pan Bóg działał i nas zmieniał....Pozwalał doświadczyć małych cudów, choćby wtedy, gdy niemal natychmiast wysłuchał mojej modlitwy, albo gdy na konferencji Ojciec poruszał takie tematy, jakie właśnie nosiłam w sercu i odpowiadał w nich na moje nie wypowiedziane pytania. Był to po prostu piękny, radosny czas, za który dziękuję Jezusowi z całego serca.
Ania z Poznania |















Na początku siostra Wiktoria mówiła: „Mam nadzieję, że wszystkim będzie się podobało na tych rekolekcjach tak bardzo, że będziemy płakać za tydzień rozjeżdżając się do domów”. Te słowa zapadły mi szczególnie w pamięć bo pamiętam jak sobie pomyślałam: „W ciągu jednego tygodnia nie jest w stanie wydarzyć się nic co skłoniłoby mnie do płaczu”. Jednak to właśnie ja płakałam żegnając się ze wszystkimi i nie były to łzy strachu, ale szczęścia, bo miałam okazję doświadczyć wiele radości i ciepła od osób otaczających mnie tam. 


